Rodzina Szabanowiczów

Według Herbarza rodzin tatarskich Stanisława Dziadulewicza rodzina Szabanowiczów należy do rodu Assańczukowiczów, którego protoplastą był żyjący w drugiej połowie XV w. Bańko Ulan, o przydomku Tłusty I[1]. Miał on trzech synów: Kielima, Kieł Dowlecia i Jen Dowlecia. Szabanowicze pochodzą od Kielima, o którym wspominają źródła pisane na początku XVI w. Ród ten jest wielce zasłużony w historii wojskowości polskiej. Jak podaje Herbarz rodzin tatarskich w Polsce „członkowie jego masowo służyli w chorągwiach tatarskich, a także jako rotmistrze królewscy. Było ich tylu, że pułki zaczęto nazywać od ich nazwiska Ułańskimi”. Pod koniec XVIII w. metryki własności podają rodzinę Szabanowiczów jako właścicieli części lwia, i chyba jest to data symboliczna w świadomości naszej rodziny. Jej doniosłość polega na ciągłości świadomości i pamięci wydarzeń, których bohaterami byli członkowie tej rodziny.. Ich chlub¬na rola jako żołnierzy i dowódców w okresie wojen, lojalnych i wzorowych obywateli Rzeczpospolitej żyje i jest kontynuowana przez potomków tego rodu. W meczecie w Iwiu do dnia dzisiejszego wisi tabliczka pamiątkowa, która wy-mienia Sulej mana Szabano wieża jako darczyńcę licznych ziem zapisanych na rzecz meczetu i opiekuna najuboższych współwyznawców’. W obecnej rzeczywistości Białorusi, na terenie której leży osada Iwie jest to póki co, zapis symboliczny.

Nazwisko Szabanowicz figuruje w spisie mieszkańców Gdańska od pół wie-ku. W chwili wybuchu wojny Bekir Szabanowicz był nastolatkiem, ostatnie lata wojny i jej koniec postawiły przed młodym człowiekiem wielkie wyzwania, o tyle trudne, że jako jedyny spośród sześciorga rodzeństwa zdecydował się na repatriację (ekspatriację?) i przyjazd na ziemie odzyskane.

Życie w przedwojennym Iwiu zubożałej rodziny szlacheckiej toczyło się wysiłkiem i ciężką pracą wszystkich jej członków. Dziadkowie byli posiadaczami Przedsiębiorstwa Handlowego Kategorii III, które w 1922 jako przedmiot działalności miało zapisane: „Handel skórą”. Było to tradycyjne zajęcie zubożałych Tatarów, prowadzone najczęściej jako firma rodzinna. Opłacalność tego rzemiosła była niewielka, wystarczało ledwie na przeżycie, zwłaszcza jeśli rodzina była liczna. Nie bez znaczenia był prymitywny sposób wyprawiania i garbowania skór, nieobojętny dla zdrowia oraz restrykcje ze strony cechów garbarskich, które nie pozwalały Tatarom na przynależność do cechów i duża konkurencja ze strony garbarzy żydowskich. Jeden z przedwojennych obserwatorów życia Tatarów w tym mieście tak opisywał Iwie: „żyją oni w takiej nędznej mieścinie jak Iwie i zajmują się podrzędnymi rzemiosłami, jak: garbowanie skór lub furmaństwo”[2]. Młodość, marzenia o lepszym, nowym życiu, doświadczenia okupacyjne ze strony okupanta radzieckiego i niemieckiego nie pozostawiały ludziom złudzeń. Wyjazd był ucieczką do innego (w domyśle: lepszego) świata, był szansą na poprawę losu dla całej rodziny. Ojciec wielokrotnie próbował sprowadzić do Polski swoich rodziców, prowadził od połowy lat pięćdziesiątych korespondencję z władzami lokalnymi w Gdańsku, ambasadą polską w Moskwie i pełnomocnikiem ds. repatriacji przy Ambasadzie Polskiej w Moskwie, ale spotykał się zawsze z odmową władz[3]. Była to praktyka władz radzieckich, które utrudniały Tatarom wyjazdu do Polski. W 1945 r. Tatarzy z Wileńszczyzny wystosowali oficjalny list w imieniu Wyższego Muzułmańskiego Komitetu w Litewskiej SRR do pełnomocnika Tymczasowego Rządu Rzeczpospolitej Polskiej do spraw ewakuacji na Litwie, podpisany przez prezesa komitetu Jakuba Romanowicza i Macieja Bajraszewskiego, z prośbą o umożliwienie ludności tatarskiej swobodnej repatriacji do Polski[4]. W odpowiedzi nadesłanej 29 kwietnia 1945 r. Ambasada Rzeczpospolitej Polskiej w Moskwie zapewniała pełno-mocnika do spraw repatriacji, że rząd ZSRR nie będzie przeszkadzał w „przesiedlaniu do kraju byłych obywateli polskich narodowości innej niż polska i żydowska, o ile ci związani są mocno z tamtejszą kulnirą”[5]. Podobną petycję wystosowała Gmina Muzułmańska w Warszawie do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Lublinie. Działanie te czyniły łatwiejszym wyjazd z tamtych tere-nów, ale praktyka była bardziej skomplikowana i uzależniona od nie zawsze przychylnych Tatarom ludzi. Szczególnie ciężko było wyjechać z Białorusi, być może dlatego niewiele osób stamtąd mogło skorzystać z repatriacji.

Swoją drogę do Polski rozpoczął ojciec jako żołnierz. Został przymusowo wcielony do wojska radzieckiego, ale na własną prośbę przeniesiono go do wojska polskiego[6]. Był to nie lada wyczyn, aż trudno uwierzyć po latach, że obyło się to bez bezpośrednich konsekwencji dla reszty rodziny pozostałej na Białorusi.

Z posiadanych dokumentów wynika, że w latach 1944-1948 służył w wojsku polskim jako kierowca. Świadectwa szkolne i zaświadczenia pojawiają się w dokumentacji z datą 1948 r„ co pozwała domniemywać, że w tym roku został zdemobilizowany i skierowany do szkoły. Świadectwa szkolne i zaświadczenia podają zniekształcone dane ojca: imię, nazwisko i datę urodzenia. Były to działania prawdopodobnie świadome i podyktowane instynktem samozachowawczym. W 1948 r. ojciec miał 24 lat i nie mógłby należeć do organizacji młodzieżowej Służba Polsce. Organizacja ta kontrolowana politycznie przez PZPR stwarzała możliwość zdobycia wykształcenia i pracy dla młodzieży w wieku 16-21 lat. Zniekształcone i spolszczone brzmienie imienia i nazwiska Benedykt Sabaniewicz (właściwe Bekir Szabanowicz) miało nie zwracać uwagi na ewentualną inność, która niepotrzebnie mogła skomplikować los ojca.

W latach 1948-1952 Bekir Szabanowicz vel Benedykt Sabaniewicz pobierał nauki w Państwowym Liceum Technicznym Służby Polsce w Lesznie i tam w 1952 r. zdał egzamin maturalny. Od 1952 r. rozpoczyna swój nowy rozdział w życiu już do końca związany z Gdańskiem. Dlaczego z Gdańskiem? Z opowiadań znajomych wynika, że ojciec utrzymywał ścisłe kontakty towarzyskie z Tatarami, którzy zamieszkali we Wrocławiu i Oleśnicy i od nich dowiedział się, że w Gdańsku mieszka duża kolonia tatarska z Wileńszczyzny. Wśród tatarskich osadników byli mieszkańcy lwia, to niewątpliwie był najważniejszy argument za przeniesieniem się do Gdańska. Tatarzy gdańscy prowadzili pod koniec lat pięćdziesiątych pośród swoich współplemieńców, akcję werbowania garbarzy do pracy w Gdańsku. Były to działania nieoficjalne, prowadzone za przyzwoleniem ówczesnych władz Zakładów Futrzarskich w Gdańsku[7].

Po przyjeździe do Gdańska Ojciec podejmuje pracę w Miejskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym nr 1 na stanowisku majstra budowy[8]. W 1961 r. wstąpił w związek małżeński z Albertyną Buddą, rodowitą Kaszubką z Półwyspu Helskiego. Z tego związku przychodzą na świat dzieci: Maria Tamara Szabanowicz urodzona 24 marca 1959 r. i Helena Halina urodzona 01.09.1961 r. W latach 1964-1967 prowadził własny zakład budowlany, w 1975 r. przechodzi na rentę chorobową, rozpoznanie: astma oskrzelowa.

Małżeństwo rodziców było bardzo interesującym przypadkiem wyłamywania się młodego pokolenia spod kurateli rodziców a przede wszystkim spod presji tradycji i zwyczajów przypisanych tym mniejszościom. W środowisku osadników tatarskich istniała silna presja pokolenia rodziców na wchodzenia młodych W’ związki endogamiczne, co w tym przypadku miało podstawowy wpływ na przetrwanie Tatarów jako grupy mniejszościowej o charakterze etnicznym i religijnym. W tym pionierskim okresie powojennym wyłamywanie się spod gorsetu odwiecznych tradycji i obyczajów traktowane było jak odejście od grupy i często karane ostracyzmem. Występek wobec wspólnoty złagodzony został nietypową dla naszej społeczności umową między rodzicami, według której matka moja zgodziła się na wychowywanie dzieci w tradycji muzułmańsko-tatarskiej. Nietypowy też dla środowiska tatarskiego, które wobec powtarzających się związków egzogamicznych przejęto niepisaną zasadę, że dzieci płci męskiej będą wychowywane w tradycji ojca, a dziewczynki w obrządku matki. A zatem ojcowski nadzór nad naszym wychowaniem religijnym i obyczajowym złagodził akt niesubordynacji wobec wspólnoty, natomiast matka została do końca życia naznaczona przez swoje środowisko rodzinno-towarzyskie jako odszczepieniec i wykluczona z życia rodziny (umarła 1 czerwca 1998 r.). Środowisko mniejszości kaszubskiej na Półwyspie Helskim jest enklawą homogeniczną, ledwie tolerującą związki z osobami spoza mniejszości, jeszcze teraz w dobie szeroko pojętych przemian cywilizacyjnych, procesu globalizacji dotykających i stymulujących sferę tradycji i obyczajowości. Utrzymywanie się tam tradycyjnych więzów rodzinnych i modelu rodziny wielopokoleniowej spowodowane jest m.in. silną presją społeczną i wpływami kościoła katolickiego.

Lata 60. to okres stabilizacji w życiu rodziny. Ojciec pracuje zawodowo, podnosi kwalifikacje na kursach rzemieślniczych organizowanych przez Izbę Rzemieślniczą w Gdańsku, w 1971 r. otrzymuje uprawnienia budowlane. Karierę zawodową kończy na stanowisku dyrektorskim w 1979 r. i przechodzi na rentę chorobową.

Lata 60. to również ważna i przełomowa data w życiu wspólnoty tatarskiej, 28 kwietnia 1960 r. po wielu nieudanych próbach, począwszy od początku lat 50. zarejestrowano w Urzędzie Wojewódzkim powstanie Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej. W rzeczywistości politycznej minionego ustroju uznanie istnienie odrębności etnicznej i religijnej pewnej grupy społecznej było wielkim ustępstwem ze strony władz, lub, co jest bardziej wiarygodne, elementem gry politycznej, jaką toczyło socjalistyczne państwo polskie z Kościołem katolickim.

Gmina Muzułmańska w Gdańsku miała szczęście do wybitnych jednostek i niezwykłych osobowości. Jej ojcami założycielami byli: rotmistrz Aleksander Jeljaszewicz; ostatni dowódca ostatniej formacji tatarskiej w Wojsku Polskim, Szwadronu Jazdy Tatarskiej 13 Pułku Ułanów – jako pierwszy Przewodniczący Gminy; Bekir Szabanowicz – zastępca, Stefan Muchla jako skarbnik. Pierwsze lata to czas pionierskiej pracy, ulga i duma, że po latach starań władze uznały i przyzwoliły na działalność Gminy Muzułmańskiej. Oprócz regularnych spotkań świątecznych rozpoczęto naukę religii dla dzieci i młodzieży. Pierwszymi nauczycielami byli imamowie, potem przez dwa lata 1965-1967 funkcje nauczycie¬la pełnił Bekir Szabanowicz, zatrudniony przez Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miejskiego w Gdańsku. „Ob. Bekir Szabanowicz jako administrator parafii Muzułmańskiego Związku Religijnego w Gdańsku otrzymywał z tytułu organizowania, prowadzenia i kierowania punktami katechetycznymi na terenie parafii muzułmańskiej w Gdańsku ryczałtową opłatę 1000,- zł miesięcznie”[9]. Ojciec z wielką pasją rzucił się w wir pracy w Gminie. Miał dużo pomysłów, dokładał starań, z wielką odpowiedzialnością traktował swoją pracę jako nauczyciela. Specjalnie na potrzeby zajęć z języka arabskiego przygotował skrypt, który był obowiązujący dla wszystkich uczniów. A, że rzecz była poważna, pamiętam jeszcze dzisiaj, kiedy musiałam uczyć się na pamięć alfabetu arab¬skiego, czytać po arabsku i recytować z pamięci wersety z Koranu. Na zajęcia w niedzielne przedpołudnia dzieci i młodzież przychodziła do nas do domu, ojciec posiadał dziennik lekcyjny i do dziś pamiętam, że nie było co liczyć na żadne ulgi.

Życie towarzyskie kwitło, dom w okresie świat był pełen gości, ludzi, któ¬rych zdarzało mi się oglądać po raz pierwszy i ostatni. Ojciec kontynuował tradycję „balów tatarskich”, czyli rodzinnych spotkań świątecznych, organizowanych przed wojną przez bogate rodziny tatarskie. Bal, oprócz swoich głównych, czysto rozrywkowych funkcji, pełnił rolę kojarzenia małżeństw, nawiązywania kontaktów, szczególnie między młodymi osobami oraz podtrzymywania więzi etnicznych. Moja pamięć sięga dwóch balów, jeden był zorganizowany w restauracji Cristal we Wrzeszczu, drugi w restauracji Camel w Oliwie. Tradycję balów kontynuuje obecnie społeczność tatarska w Białymstoku, w Gdańsku ostatnie duże spotkanie z okazji Świąt odbyło się w 1999 r. w Klubie Garnizonowym we Wrzeszczu. Jednak sposób zorganizowania, miejsce, ascetyczna scenografia, brak wpływu na przebieg uroczystości, dobór repertuaru oraz towarzystwo innych gości lokalu nie były w stanie nawet na krok przybliżyć nas do nastroju imprezy i atmosfery przygotowań sprzed wielu lat.

Ojciec często rozmawiał z nami o tym, co się dzieje w Gminie, wspominał swoje projekty sprzed wielu lat. Liczył zapewne, że któraś z jego córek poważnie zajmie się pracą na rzecz społeczności. Starsza siostra, Tamara była zawsze dobrze zorganizowaną i obowiązkową osobą w szkole podstawowej i średniej brała czynny udział w pracach samorządu szkolnego, była harcerką potem drużynową zastępu zuchów. Po skończeniu Liceum Ogólnokształcącego nr 5 w Oliwie, wyjechała w 1981 r. do Sarajewa na studia do medresy czyli szkoły religijnej. Niestety, sposób kształcenia na takich uczelniach był szokiem dla młodej dziewczyny. Zakaz opuszczania akademika, obowiązkowy ubiór muzułmański, brak możliwości decydowania o własnym życiu i dokonywania najprostszych wyborów, nie były celem, który uzasadniałby dalszy pobyt w medresie. Wróciła w 1982 r. i rozpoczęła naukę w Policealnym Studium Medycznym nr 2 w Gdańsku na wydziale położniczym. Po uzyskaniu dyplomu położnej przez kilka lat pracowała w Szpitalu Klinicznym w Gdańsku. W 1990 r. uzyskała na Uniwersytecie Gdańskim tytuł magistra pedagogiki. Od 2000 r. pełni funkcję Przewodniczącej Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku.

Od 1979 r., czyli po przejściu na rentę, ojciec nadal inspirował młodsze po-kolenie do pracy na rzecz społeczności tatarskiej, ale był coraz bardziej pochłonięty sprawami zdrowia. Trudna do wyleczenia astma ograniczała jego możliwości nawet fizycznego poruszania się. Jeszcze wtedy nikt nie podejrzewał, dopiero tuż przed śmiercią dowiedzieliśmy się, że miał nowotwór płuc z przerzutami. Umarł 27 października 1998 r w Gdańsku, został pochowany zgodnie ze swoim życzeniem w rodzinnej miejscowości na Białorusi, w Iwiu.

Helena Szabanowicz, młodsza córka Bekira odziedziczyła po ojcu zmysł organizacyjny i to jej udało się zorganizować cykl czterech ogólnopolskich spotkań, na których zaistniała społeczność muzułmańska Tatarów polskich, wnosząc swój wkład do krajobrazu kulturalnego i debat, w których obecność i stanowisko środowisk muzułmańskich było niezbędne. Z wykształcenia politolog, absolutorium uzyskała na Uniwersytecie Warszawskim, potem była obrona pracy magi¬sterskiej w 2004 r. na Uniwersytecie Gdańskim. Nadrabiając wiele długich lat poświęconych rodzinie, rzuciła się w wir pracy pisząc setki listów do przyszłych uczestników Dni Kultury, opracowując projekty spotkań, artykuły prasowe, kilka artykułów naukowych, a także realizując we współpracy z innymi pomniejsze inicjatywy jak np. Biografie Gdańskie, Dni Islamu w Kościele Katolickim.

Ojciec potrafił zainteresować i przekazać swoim córkom dar, już obecnie unikalny, służenia innym, działania z wewnętrznego przekonania o słuszności sprawy, nie bacząc na zaszczyty i trudności.
W 1991 r. komitet założycielski w składzie: Bekir Szabanowicz, Maria Tamara Szabanowicz i Helena Szabanowicz zarejestrował organizację o nazwie Towarzystwo Kultury Muzułmańskiej w Rzeczpospolitej Polskiej. Towarzystwo w swojej deklaracji programowej przesłanej do lokalnej prasy[10] tak uzasadniało fakt powstania „Jedną z najważniejszych przyczyn, które skłoniły działaczy Towarzystwa do jego powołania jest tragiczny stan wiedzy na temat szeroko rozumianej kultury muzułmańskiej i to nie tylko na poziomie masowego odbiorcy. Wśród głównych celów wymieniono: przełamywanie stereotypów i uprzedzeń, wyjaśnianie i poszukiwanie wspólnych wartości, dialog międzykulturowy”[11]. W pierwszych latach działalności Towarzystwa większość założeń i tez programowych ulegało stopniowemu przewartościowaniu. Pierwsze lata działalności ograniczone zostały do skromnych spotkań w meczecie na pogadankach, mini wykładach, czyli aktywności nie wymagającej nakładów finansowych i mobilizacji członków Towarzystwa. Powstanie Towarzystwa wywołało wśród członków Gminy Muzułmańskiej, kierowanej od 1980 r. przez Dżemilę Smajkiewicz-Murman, ożywioną dyskusję, która doprowadziła do polaryzacji poglądów i podziałów. Otóż w dyskusji tej ścierały się stanowiska tych, którzy w tradycji religijnej widzą ostoję i źródło trwania społeczności tatarskiej oraz tych, dla których religia jest dodatkiem do skrajnie wykształconej świadomości etnicznej, przechodzącej w niektórych założeniach w nacjonalizm etniczny. W każdej samoidentyfikacji obecne i niezbędne są określenia wskazujące na wspólne pochodzenie czyli zmitologizowaną tradycję, religię – islam i pochodzenie narodowe, różnice polegają na kolejności i intensywności akcentowania tychże. Stanowisko reprezentowane przez ówczesne władze Gminy Muzułmańskiej nie sprzyjało współpracy i rozwojowi Towarzystwa. Wzajemne relacje miały charakter podległości, a od działaczy Towarzystwa wymagano spełniania wymagań formalnych, które nie były spotykane nawet w najbardziej zbiurokratyzowanych instytucjach. Po półtorarocznej działalności Towarzystwo zawiesiło swoją działalność aż do 2001 r.

W Gminie Muzułmańskiej w Gdańsku nastąpiła zmiana pokoleniowa, wybrano nowe władze na czele których stanęła Maria Tamara Szabanowicz, jedna z założycielek Towarzystwa. Od 2001 r. rozpoczął się nowy rozdział w działalności Towarzystwa. Najważniejszym założeniem nowej strategii działalności było autoprezentacja społeczności tatarsko-muzułmańskiej. Tylko tak można było, choć w części, odczarować stereotypy i uprzedzenia wobec naszej wspólnoty, nieświadomie wspierane stanowiskiem starszyzny, żeby nie występować pu¬blicznie, nie prowadzić żadnej działalności oprócz religijnej i nie zabierać głosu w sprawach społeczno-politycznych. Tak narodziła się idea Dni Kultury Muzułmańskich, autorski program przewodniczącej Towarzystwa – Heleny Szabanowicz. Przygotowała ona cztery edycje imprezy o zasięgu ogólnopolskim, łączącej w sobie przekaz o charakterze autoprezentacji oraz ambicji środowiska tatarsk-omuzułmańskiego uczestniczenia w debatach i dyskusjach, zajmowania stanowiska wobec wyzwań zmieniającej się rzeczywistości społecznej i politycznej. I Dni Kultury Muzułmańskiej w Polsce, Gdańsk 7-8 wrzesień 2001 r. „Czy islam może być płaszczyzną dialogu między cywilizacjami?”, II Dni kultury Muzułmańskiej w Polsce, Gdańsk 26-29 wrzesień 2002 r. „Zrozumieć islam. Dialog ludzi i kulmr”, III Dni Kultury Muzułmańskiej w Polsce, Gdańsk 11 październik 2003 r. „Islam a media” i IV Dni Kultury Muzułmańskiej w Polsce, Gdańsk 18 czerwiec 2004 r. „Islam w Polsce”. Towarzystwo prowadziło od 2001 r. zajęcia edukacyjne w meczecie. Projekt realizowany był samodzielnie przez autorkę, Helenę Szabanowicz, jako uzupełnienie materiału podstawowego dotyczącego islamu, muzułman i Tatarów polskich zawartego w podręcznikach szkolnych wszystkich poziomów szkolnych. Czas realizacji każdego projektu od 2001 do 2006 r. pokrywał się z rokiem szkolnym. Oprócz uczniów odbiorcami projektu były jednostki Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Straży Pożarnej, które często prowadzą akcje w krajach muzułmańskich.
Cennym doświadczeniem był udział w dwóch konferencjach dla kadry kierowniczej oświaty zorganizowanej przez Ośrodek Kształcenia Ustawicznego Nauczycieli w Gdańsku w dniach 11-12 marca 2005 r: „Edukacja wielokulturowa w polskiej rzeczywistości” i 5-6 listopada 2005 r. „Religie świata w rzeczywistości polskiej”. W obu konferencjach prowadziła prezentację islamu. Jednym z ostatnich ciekawych spotkań był udział w czerwcu 2007 r. Zjeździe Gnieźnieńskim, w którym Helena Szabanowicz była prelegentem w debacie na temat obecności w Europie wspólnot muzułmańskich i poszukiwania wzorów pokojowej koegzystencji religii na gruncie europejskim.

Stan osobowy rodziny Szabanowiczów to: Maria Tamara Szabanowicz, niezamężna, dzieci – brak; Helena Halina Szabanowicz zamężna, dzieci – Fatima, studentka II roku Psychologii na Uniwersytecie Gdańskim – 21 lat, Mariam, studentka I roku Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego – 20 lat, Mudi 12 lat, Osman 11 lat, Aisza 10 lat.


[1]Dziadulewicz. Herbarz rodzin tatarskich w Polsce. Wilno 1929, s.315
[2]Jankowski, Powiat oszmiański, t. III, s.61
[3]Helena Szabanowicz, kopia dokumentu z Ambasady Polskiej w Moskwie. Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Repatriacji Polaków w ZSRR z dnia 30.09.1957r. Nr 274123/ S -3911/57
[4]A. A. Miśkiewicz, Tatarzy słowiańszczyzną obłaskawieni. Kraków 2004, s.80
[5]Tamie, s. 81
[6]Helena Szabanowicz, dokument ze zbiorów rodzinnych autorki, „Zaświadczenie o służbie w Polskiej Armii od 6 lipca 1944”. Dokument w języku rosyjskim. Podpisany przez Dowódcę Sztabu, nazwisko niewidoczne.
[7]Helena Szabanowicz, z relacji ustnej Dżemili Krynickiej, której rodzice pracowali w Zakładach Garbarskich w Gdańsku
[8]Helena Szabanowicz, dokumentacja rodzinna.
[9]Zaświadczenie OW.II.- 1028/2811/86 Urząd Miejski w Gdańsku, Wydział Oświaty i Wychowania ul. Świerczewskiego 8/12. Ze zbiorów córki Heleny Szabanowicz.
[10]„Gazeta Gdańska”, z 19 czerwca 1991 r.
[11]Deklaracja programowa. Dokumentacja Towarzystwa Kultury Muzułmańskiej w RP w zbiorach Heleny Szabanowicz.

Komentowanie jest wyłączone